– W przeciwieństwie do moich znajomych, którzy z utęsknieniem czekają na możliwość spędzenia kilku tygodni w ciepłych krajach, ja wręcz przeciwnie – pakuję się, jadę nad morze Bałtyckie i dopiero tam potrafię się najlepiej zrelaksować – powiedziała w ostatniej części wywiadu Joanna Skrzydlewska.
Z Joanną Skrzydlewską – europosłanką z okręgu łódzkiego – rozmawia Paweł Rogaliński.
Paweł Rogaliński: – Jakie ma pani plany na przyszłość? Pytam zarówno te zawodowe, jak i prywatne.
Joanna Skrzydlewska: – Jeśli mowa o planach zawodowych to wpierw poczekam do końca kadencji Parlamentu Europejskiego. Co będzie dalej? Jeszcze nie wiem. Wiadomo, że nasz los polityczny nie zależy tylko i wyłącznie od nas. Wpierw trzeba dostać szansę na start w kolejnych wyborach, bo to partia polityczna decyduje o tym, jak będą wyglądać listy wyborcze. Ci, którzy nią rządzą, podejmują ostateczną decyzję, więc same chęci ponownego startu w wyborach są niewystarczające. Muszę więc zdobyć poparcie polityczne w tej kwestii, a potem dodatkowo głosy moich wyborców. Jest to dość daleka droga, stąd nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć co się stanie w 2014 roku.
– A te prywatne?
– Jeśli chodzi o moje życie prywatne, to wygląda ono cudownie i nie mam najmniejszych powodów do narzekań. Mam nadzieję, że taki stan będzie trwał wiecznie i nic się tutaj nie zmieni, bo jestem z niego obecnie bardzo zadowolona. Uważam się za szczęściarę!
– Obecnie musi pani dzielić swój czas między Brukselę, Strasburg i Łódź. W którym z tych miast czuje się pani najlepiej?
– Oczywiście w Łodzi! Nie jestem, jak wiele osób, ślepo zakochana we wszystkim tym, co zachodnie. Staram się doceniać zalety naszego kraju. Polacy niestety wciąż żyją wedle cytatu Jana Kochanowskiego „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Zawsze produkty zagraniczne są lepsze od tych polskich tylko dlatego, że zostały wyprodukowane poza naszym krajem.
– A jak pani ocenia Łódź na tle innych polskich miast?
– Ja bardzo lubięŁódź, bo jak wynika z różnego rodzaju badań i statystyk łodzianie nie lubią swojego miasta. Ja należę do mniejszości, która kocha Łódź i jest dumna z tego, że tutaj mieszka. Myślę jednak, że potrzeba stworzenia skutecznej strategii i długofalowego pomysłu na to, aby zmienić nastawienie mieszkańców. Sukcesem byłoby osiągnięcie takiego wyniku, jaki jest chociażby w Poznaniu czy Wrocławiu. Sądzę, że potrzeba nam trochę czasu, żeby wreszcie tę niechęć przekuć w sympatię. Trzymam za to kciuki.
– Jest pani prawdziwą lokalną patriotką.
– Uważam, że żyjemy w bardzo atrakcyjnym kraju – mamy morze, góry i jeziora i wielu Europejczyków może nam pozazdrościć takiego bogactwa krajobrazowego. Niemcy, Belgia, Holandia czy Francja nie wyglądają tak urokliwie wiosną jak Polska. Jestem szczęśliwa, że urodziłam się w Polsce i na pewno się z niej nie wyprowadzę. W Łodzi czuję się najlepiej, mimo, iż obecnie nie mieszkam w niej na co dzień. Przyjeżdżam do Łodzi raz na tydzień lub dwa i, mając porównanie z innymi metropoliami, widzę też negatywne strony tego miasta. Można by bardziej zadbać o problem czystości w centrum, remonty budynków czy dróg.
– Co w takim razie podoba się pani w Łodzi?
– Czasem sama się nad tym zastanawiam, bo mając możliwości częstego podróżowania po świecie, mogę porównywać ją z wieloma innymi miastami. Myślę, że to miasto po prostu ma duszę. Na pierwszy rzut oka widać, że to miasto czterech kultur. Jestem pewna, że gdy już znajdzie się tutaj swoje ulubione miejsca czy zakątki, można się w nim zadomowić i czuć bardzo dobrze. Ja bym nigdy nie zamieniła Łodzi na żadne inne miasto w Polsce czy za granicą. Tak jak pan powiedział – jestem typową lokalną patriotką i nie wiem czemu, ale Łódź mnie po prostu zafascynowała.
– Wspomniała pani o licznych podróżach zagranicznych…
– Owszem. Z jednej strony powinno to być dla mnie motorem do tego, żeby się wyprowadzić z Łodzi, bo jest na świecie wiele innych, wspaniałych miejsc. Z drugiej zaś im więcej podróżuję, tym bardziej doceniam to miasto, w którym mieszkam i tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że tu jest moje miejsce. Co do samych wojaży – uwielbiam podróżować i to nie jest żadną tajemnicą. Uważam, że należy podróżować, póki można. Wie pan, różne nieszczęścia chodzą po ludziach… Nie można odkładać różnego rodzaju wyjazdów na później, bo owo „później” może już nie nastąpić. Poza tym ważne są wspaniałe wspomnienia, które się przywozi z takich podróży. Wspomnienia zawsze pozostaną w pamięci. Można stracić majątek czy najbliższych przyjaciół, ale nasze myśli są zawsze z nami – na dobre i na złe. Jestem przekonana, że w przyszłości chętnie będę wspominała wszystkie te cudowne momenty, które mnie spotkały za młodu. Na starość nie pozostaje człowiekowi wiele więcej.
– Jak najczęściej spędza Pani dni wolne lub urlop? Woli Pani aktywny czy bierny wypoczynek?
– Jeśli mam jeden lub dwa dni wolne – zdecydowanie wybieram leniuchowanie. To dla mnie ogromna radość, kiedy w jakiś wolny weekend nie muszę wstawać na dźwięk budzika, tylko mogę spać tak długo, jak chcę. Wówczas najchętniej nic nie robię. Niestety, takich dni wolnych jest bardzo niewiele. Natomiast zawsze mam dłuższy urlop w sierpniu. Wtedy wszystkie instytucje europejskie zwalniają i wszyscy udają się na wypoczynek. Z początku również regeneruję siły, ale po kilku dniach leniuchowania wybieram się na jazdę rowerem, tenis czy pływanie. Wolę aktywnie spędzać czas niż ciągle leżeć na plaży. Już po trzech dniach odpoczynku zwykle rozpiera mnie energia i muszę mieć trochę ruchu.
– Gdzie wtedy pani wyjeżdża?
– Kiedy przychodzi czas urlopów, nie chcę nigdzie wyjeżdżać. Na co dzień nieustannie zmieniam miejsca i śpię w różnych hotelach. Z tego też powodu, w przeciwieństwie do wszystkich moich znajomych, którzy z utęsknieniem czekają na wakacje, możliwość spakowania walizki, wejścia na pokład samolotu i spędzenia kilku tygodni w ciepłych krajach, ja wręcz przeciwnie – pakuję się, jadę nad morze Bałtyckie, wynajmuję przyczepę kempingową i dopiero tam potrafię się najlepiej zrelaksować i odpocząć. Rozumiem jednak moich znajomych, bo oni szukają jakiejś odmiany od codzienności, a ja mam za to ochotę odpocząć od dalekich podróży.
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Paweł Rogaliński













Zapraszam do przeczytania wszystkich trzech wywiadów z Panią Poseł:
„J. Skrzydlewska: Nie będę politykiem do emerytury”
http://www.przegladdziennikarski.pl/europa/j-skrzydlewska-nie-bede-politykiem-do-emerytury/
„Joanna Skrzydlewska: Nie chcę być złą żoną”
http://www.przegladdziennikarski.pl/europa/joanna-skrzydlewska-nie-chce-byc-zla-zona/
„J. Skrzydlewska: Chcę odpocząć od dalekich podróży”
http://www.przegladdziennikarski.pl/europa/j-skrzydlewska-chce-odpoczac-od-dalekich-podrozy/
a ja tej posłanki wcale nie znam. kim ona jest?
Nie wierzę jakoś, że nie chce nigdzie wyjeżdżać gdy ma wolne;-)